Nieruchomości w wikicytatach

Wojciech Sowiński11 czerwca 2017Komentarze (0)

Dziś wpis tzw. nieprawniczy.

Szukając inspiracji do wpisu, trafiłem przypadkiem w sieci do serwisu wikicytaty.

Niestety, nie ma tam odrębnej zakładki na temat problemów prawa nieruchomości. W tej dziedzinie, to zapraszam głównie do siebie 🙂

Nawet ogólnej zakładki „nieruchomości” nie ma.

Mimo to, znalazłem jeden, na mój gust, całkiem fajny cytat dotyczący nieruchomości.

To, że akurat ten przykuł moją uwagę, to pewnie trochę dlatego, że lubię jego autora, a mianowicie czeskiego pisarza Bohumila Hrabala (tego od powieści „Pociągi pod specjalnym nadzorem” – jeśli nic Ci to nie mówi, to zacznij od oscarowego filmu z lat sześćdziesiątych – ekranizację pewnie nietrudno znaleźć od czasu do czasu w telewizji albo na DVD w tzw. dobrych sklepach).

A Hrabal, to, jakby na to nie spojrzeć, bezdyskusyjnie prawnik i to nawet z doktoratem.

Nic mi nie wiadomo, by Hrabal w jakimkolwiek stopniu zajmował się zawodowo problemami stanu prawnego nieruchomości.

Ale to na co pisarz zwrócił uwagę, to wysokie poczucie bezpieczeństwa związane z inwestowaniem w nieruchomości – bardzo popularnym wśród wielu Polaków.

Autor „Obsługiwałem angielskiego króla”, napisał:

Dobry handlowiec posiada zawsze trzy rzeczy: nieruchomości, sklepy i magazyny; kiedy stracisz interes, pozostanie magazyn, kiedy stracisz magazyn, pozostaną nieruchomości… 

… a nieruchomość, to już naprawdę pewna sprawa.

Zwłaszcza, jeśli nie boisz się zaufać pomocy „czującego” tą branżę prawnika.

Jeśli znasz jakieś ciekawe cytaty lub bon-moty o nieruchomościach – proszę zostaw swój komentarz pod tym wpisem.

 

Blog stanprawnynieruchomosci.pl działa już od pół roku.

Na tort i świeczkę jeszcze zdecydowanie za wcześniejsze, ale z tej okazji, postanowiłem wpuścić Cię trochę na tzw. zaplecze bloga.

Platforma blogowa, z której korszystam pozwala mi na bieżąco śledzić popularność kolejnych wpisów.

Dzięki temu, chociaż do piątkowego wieczoru daleko*, już dziś mogę zabawić się w moją własną listę przebojów.

Zatem (ta-dam-ta-dam!):

5. Bardzo wiele osób interesuje wyjaśniony przeze mnie w jednym z najstarszych wpisów sposób przeliczenia starego numeru księgi wieczystej na nowy. Jeśli poznasz sam sposób myślenia, to już zawsze bez trudu sobie z tym poradzisz. Jeśli jeszcze nie wiesz, o co chodzi – koniecznie zajrzyj do wpisu Stary i nowy numer księgi wieczystej

4. Jeśli nie byłeś nigdy u prawnika, to być może zastanawiasz się czego się spodziewać po wizycie w kancelarii, a także czy i jak się do niej przygotować. Dla takich osób, powstał wpis Co warto wiedzieć o dziedziczeniu nieruchomości przed spotkaniem z prawnikiem?

Co prawda poza listą przebojów, ale nie mogę nie przypomnieć w tym miejscu jednego z ostatnich wpisów o zbliżonej tematyce, tj. Spotkanie z prawnikiem na temat nieruchomości.

Warto przeczytać oba.

3. Na trzecim miejscu…. ja. Czyli zakładka O mnie. Jeśli oprócz problemów prawa nieruchomości, interesujesz się jeszcze mną – czyli Wojciechem Sowińskim – to zapraszam.

2. Naprawdę sporo Czytelników szuka odpowiedzi na pytanie Co to jest i jak zdobyć list mazalny. A dlaczego to robią …?

1.  … bo wcześniej znaleźli już najpopularniejszy, jak dotąd, wpis bloga stanprawnynieruchomosci.pl czyli Wzór wniosku o wykreślenie hipoteki. Odtąd o niczym innym nie marzą bardziej niż o tym, by wreszcie, raz na zawsze pozbyć się obciążenia hipotecznego w księdze wieczystej.

Tak to wygląda po pół roku.

Mogę zdradzić, że dzisiejszy wpis to trochę taki program na przyszłość. W najbliższym czasie, będę się starał umieścić na blogu jeszcze więcej tego, co jak wynika z dzisiejszego podsumowania, jest najlepsze.

Zapraszam do subskrypcji i komentarzy.


*- jeśli nie wiesz o co chodzi z piątkiem, to zajrzyj do wpisu, w którym napomknąłem, jakiego radia słucham. A tam – wiadomo – piątek to przede wszystkim Lista Przebojów.

Jeśli w najbliższym czasie planujesz spotkanie z prawnikiem na temat nieruchomości, którą np. odziedziczyłeś, chcesz oddać w najem, zyskać do niej udziały lub się ich pozbyć…

No, po prostu jeśli masz jakiś problem lub wątpliwości związane ze stanem prawnym nieruchomości, które wymagają omówienia z adwokatem lub radcą prawnym, to polecam Ci mój krótki – ale bardzo praktyczny przewodnik na temat dobrego przygotowania do wizyty u prawnika.

Z przewodnika dowiesz się m.in. jakie dokumenty warto wziąć ze sobą i jakie szczegółowe informacje dotyczące nieruchomości powinieneś na spokojnie przemyśleć.

Warto się z nim zapoznać – dzięki temu na pewno oszczędzisz sobie i Twojemu prawnikowi sporo czasu.

 

Skontaktował się ze mną Czytelnik bloga z drugiego końca Polski – serdecznie pozdrawiam!

Czytelnik – którego pozwolę sobie przedstawić jako pana Tomasza – jest uczestnikiem kończącego się właśnie postępowania w sprawie zasiedzenia.

Na obecnym etapie postępowania, wszystko wskazuje na to, że przeciwnik procesowy pana Tomasza – wnioskodawca w tym postępowaniu, wygra sprawę i uzyska postanowienie stwierdzające nabycie własności.

Pan Tomasz jest jednym z dotychczasowych współwłaścicieli nieruchomości, jednak z różnych względów nie angażował się przez lata w szczególny sposób w sprawy jej dotyczące. W ścisłym sensie, jak mówi Kodeks, nie posiadał jej, to jest nie wykonywał nad nią faktycznego władztwa.

Co to jest zasiedzenie?

Pomogę Ci zrozumieć zasiedzenie pisząc o nim możliwie krótko i prosto.

Zasiedzenie to szczególny sposób nabycia prawa, np. prawa własności. Po upływie czasu wymaganego dla zasiedzenia nowym właścicielem nieruchomości staje się osoba, która nią faktycznie, tak jak właściciel władała, czyli tzw. posiadacz.

Intencje a także świadomość posiadacza co do tego czy jest czy nie jest właścicielem mają znaczenie tylko dla długości czasu wymaganego dla zasiedzenia.

Przy tzw. złej wierze – w praktyce jest to najczęściej występująca sytuacja – posiadanie powinno trwać przez 30 lat.

Przy tzw. dobrej wierze – to przypadek niemal teoretyczny, choć niewykluczony – posiadanie powinno trwać przez 20 lat.

Czy dotychczasowy właściciel może się bronić?

Zasiedzenie to zdarzenie, które w bardzo dotkliwym stopniu uderza w sytuację właściciela nieruchomości, który co prawda ma do niej uzasadnione prawa, ale z nich nie korzysta.

Jest szereg działań, które właściciel może podjąć, by bronić się przed utratą swych praw na skutek zasiedzenia.

Najogólniej mówiąc, trzeba swojej nieruchomości „pilnować”.

Wkrótce postaram się trochę więcej napisać o tym, co konkretnie możesz zrobić, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo.

Dziś podpowiem Ci tylko, że najważniejszym miejscem zaangażowania dotychczasowych właścicieli jest sądowe postępowanie o stwierdzenie nabycia własności przez zasiedzenie. Udokumentowanie zasiedzenia następuje dopiero po przeprowadzeniu specjalnego postępowania sądowego. Ścierają się tam interesy wnioskodawcy, który stara się wykazać wymagany przez kodeks okres władztwa nad nieruchomością oraz interesy dotychczasowych właścicieli, którzy mogą przedstawiać argumenty na obronę swojego statusu.

Czy za zasiedzenie należy się odszkodowanie?

Wróćmy do wątpliwości pana Tomasza, o którym wspomniałem na wstępie.

Pan Tomasz jest bliski pewności, iż wkrótce przegra sprawę o stwierdzenie zasiedzenia. Tym samym, sąd potwierdzi oficjalnie, że pan Tomasz nie jest już właścicielem nieruchomości, której dotyczy postępowanie.

Czy po przegranej sprawie, pan Tomasz może liczyć na rekompensatę od posiadacza – nowego właściciela?

Obowiązująca regulacja nie pozostawia tu cienia wątpliwości: nie ma na to szans.

Dlaczego tak jest?

Zasiedzenie, to nabycie własności realizowane właśnie przeciwko dotychczasowemu właścicielowi. Stąd, jego przegrana nie wiąże się z jakimikolwiek rozliczeniem finansowym. Inaczej niż przy sprzedaży – nie przysługują mu żadne roszczenia pieniężne wobec nowego właściciela w zamian za własność nieruchomości.

Można powiedzieć, że w tego typu sprawie – zwycięzca bierze wszystko.

 

Jeśli uważasz ten wpis za przydatny – proszę o komentarz.

***

Jeśli potrzebujesz pomocy prawnika w przeprowadzeniu sprawy o zasiedzenie lub w innej sprawie – zapraszam do podstrony Kontakt.

Bezpańska nieruchomość

Wojciech Sowiński09 maja 2017Komentarze (0)

Nie masz chyba wątpliwości, że nietrudno znaleźć nieruchomość, po której od razu widać, że pozbawiona jest tzw. gospodarza.

Zarosłe trawą i krzakami otoczenie, powybijane szyby, rozkradzione rynny, odpadający tynk.

Nie mogę się powstrzymać, by w kontekście takich klimatów i jednocześnie w klimacie właśnie mijającego długiego weekendu nie wspomnieć o niektórych dworcach PKP.

Nie mam tu na myśli dworców wielkich miast, tylko takie bardziej powiatowe, czy wręcz gminne.

Czasem mam wrażenie, że właściciel i zarządca dworców, prowadzi jakiś przemyślany projekt, przygotowujący dworce do jakiejś filmowej superprodukcji, powiedzmy o represjach po Powstaniu Warszawskim (burzenie Warszawy) albo o zagładzie atomowej (polska odpowiedź na Mad Max?).

Niemniej z formalnego punktu widzenia, akurat w przypadku dworców, nie ma większych wątpliwości co do tego, kto jest ich właścicielem.

Nieruchomość bez właściciela?

Z różnych przyczyn, takich jak zaniedbania w porządkowaniu spraw spadkowych, kolejne fale emigracji Polaków, czy szereg zdarzeń znanych nam z kart historii mamy w kraju naprawdę dużo nieruchomości „zapomnianych” przez właścicieli.

Czy taki stan oznacza, że istnieją nieruchomości bez właściciela?

Zawsze jest jakiś właściciel

Prawo, choć nie jest doskonałe, to w przypadku stanu prawnego nieruchomości pozostaje w Polsce system dość spójnym.

W szczególności, polski porządek prawny – przede wszystkim ze względów historycznych, związanych z „przesunięciem się” granic państwa po wojnie – skonstruowany jest zgodnie z intencją, by nie było nieruchomości bez właściciela.

Temu celowi służy bardzo istotna w sprawach stanu właścicielskiego nieruchomości instytucja zasiedzenia. Z tego samego powodu, w przypadku dziedziczenia ustawowego nigdy nie dojdzie do pozostawienia spadku bez spadkobiercy. W skrajnym przypadku, może nim być gmina.

Kto jest właścicielem nieruchomości bezpańskiej od ponad 100 lat?

Na to pytanie odpowiedział Sąd Najwyższy na bardzo konkretnym przykładzie nieruchomości w Łodzi. Stan właścicielski tego gruntu pozostawał formalnie nieustalony prawdopodobnie od XIX wieku.

Co zatem powiedział Sąd Najwyższy?

W uchwale z dnia 27 czerwca 2013 r. w sprawie III CZP 29/13 Sąd wskazał, że przepis art. 713 kodeksu cywilnego Napoleona może stanowić samodzielną podstawę dokonania wpisu w księdze wieczystej prawa własności nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa.

Zatem: jeśli nie wiadomo kto jest właścicielem gruntu – a tak właśnie w tym wypadku było, bo nie istniała żadna, nawet szczątkowa dokumentacja wieczystoksięgowa lub notarialna, to możliwe jest przypisanie jej własności Państwu.

W 2013 r., gdy wydano to orzeczenie, odbiło się ono dość szerokim medialnym echem jako swoista prawnicza nowość, wręcz sensacja godna uwagi prasy kolorowej.

Nie do końca słusznie.

Ci Czytelnicy bloga, którzy mają za sobą studencką przygodę z historią państwa i prawa, pewnie bez trudu skojarzą ten punkt widzenia z prawem kaduka. W skrócie – skoro nieruchomość stała się bezpańska, to władzę nad nią obejmuje władca-feudał, a w naszej uwspółcześnionej wersji – Skarb Państwa.

Czy każda „porzucona” nieruchomość staje się nieruchomością państwową?

Nie można na tym przypadku generalizować, gdyż – co ważne – uchwała Sądu Najwyższego odnosi się do tej konkretnej nieruchomości, o takiej a nie innej historii.

Istotne jest tu również geograficzne położenie nieruchomości, tj. w granicach znanego nam z lekcji historii Księstwa Warszawskiego. Nie cała Polska pokrywa się z tym państwem z epoki napoleońskiej.

W praktyce znacznie bardziej realne jest to, że ktoś zapomnianą przez właściciela nieruchomość nabędzie przez zasiedzenie. Wystarczy 30 lat faktycznego władztwa.

Wbrew pozorom, naprawdę nie jest to długi czas.

A wracając jeszcze do wcześniej wspomnianych gruntów PKP, to nie wiem czy wiesz, ale jednym z istotnych i bardzo ciekawych obszarów działalności gospodarczej naszych kolei jest sprzedaż nieruchomości. Może znajdziesz coś dla siebie 😉 ?

ps. Więcej o zasiedzeniu – już wkrótce!