Bezpańska nieruchomość

Wojciech Sowiński09 maja 20172 komentarze

Nie masz chyba wątpliwości, że nietrudno znaleźć nieruchomość, po której od razu widać, że pozbawiona jest tzw. gospodarza.

Zarosłe trawą i krzakami otoczenie, powybijane szyby, rozkradzione rynny, odpadający tynk.

Nie mogę się powstrzymać, by w kontekście takich klimatów i jednocześnie w klimacie właśnie mijającego długiego weekendu nie wspomnieć o niektórych dworcach PKP.

Nie mam tu na myśli dworców wielkich miast, tylko takie bardziej powiatowe, czy wręcz gminne.

Czasem mam wrażenie, że właściciel i zarządca dworców, prowadzi jakiś przemyślany projekt, przygotowujący dworce do jakiejś filmowej superprodukcji, powiedzmy o represjach po Powstaniu Warszawskim (burzenie Warszawy) albo o zagładzie atomowej (polska odpowiedź na Mad Max?).

Niemniej z formalnego punktu widzenia, akurat w przypadku dworców, nie ma większych wątpliwości co do tego, kto jest ich właścicielem.

Nieruchomość bez właściciela?

Z różnych przyczyn, takich jak zaniedbania w porządkowaniu spraw spadkowych, kolejne fale emigracji Polaków, czy szereg zdarzeń znanych nam z kart historii mamy w kraju naprawdę dużo nieruchomości „zapomnianych” przez właścicieli.

Czy taki stan oznacza, że istnieją nieruchomości bez właściciela?

Zawsze jest jakiś właściciel

Prawo, choć nie jest doskonałe, to w przypadku stanu prawnego nieruchomości pozostaje w Polsce system dość spójnym.

W szczególności, polski porządek prawny – przede wszystkim ze względów historycznych, związanych z „przesunięciem się” granic państwa po wojnie – skonstruowany jest zgodnie z intencją, by nie było nieruchomości bez właściciela.

Temu celowi służy bardzo istotna w sprawach stanu właścicielskiego nieruchomości instytucja zasiedzenia. Z tego samego powodu, w przypadku dziedziczenia ustawowego nigdy nie dojdzie do pozostawienia spadku bez spadkobiercy. W skrajnym przypadku, może nim być gmina.

Kto jest właścicielem nieruchomości bezpańskiej od ponad 100 lat?

Na to pytanie odpowiedział Sąd Najwyższy na bardzo konkretnym przykładzie nieruchomości w Łodzi. Stan właścicielski tego gruntu pozostawał formalnie nieustalony prawdopodobnie od XIX wieku.

Co zatem powiedział Sąd Najwyższy?

W uchwale z dnia 27 czerwca 2013 r. w sprawie III CZP 29/13 Sąd wskazał, że przepis art. 713 kodeksu cywilnego Napoleona może stanowić samodzielną podstawę dokonania wpisu w księdze wieczystej prawa własności nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa.

Zatem: jeśli nie wiadomo kto jest właścicielem gruntu – a tak właśnie w tym wypadku było, bo nie istniała żadna, nawet szczątkowa dokumentacja wieczystoksięgowa lub notarialna, to możliwe jest przypisanie jej własności Państwu.

W 2013 r., gdy wydano to orzeczenie, odbiło się ono dość szerokim medialnym echem jako swoista prawnicza nowość, wręcz sensacja godna uwagi prasy kolorowej.

Nie do końca słusznie.

Ci Czytelnicy bloga, którzy mają za sobą studencką przygodę z historią państwa i prawa, pewnie bez trudu skojarzą ten punkt widzenia z prawem kaduka. W skrócie – skoro nieruchomość stała się bezpańska, to władzę nad nią obejmuje władca-feudał, a w naszej uwspółcześnionej wersji – Skarb Państwa.

Czy każda „porzucona” nieruchomość staje się nieruchomością państwową?

Nie można na tym przypadku generalizować, gdyż – co ważne – uchwała Sądu Najwyższego odnosi się do tej konkretnej nieruchomości, o takiej a nie innej historii.

Istotne jest tu również geograficzne położenie nieruchomości, tj. w granicach znanego nam z lekcji historii Księstwa Warszawskiego. Nie cała Polska pokrywa się z tym państwem z epoki napoleońskiej.

W praktyce znacznie bardziej realne jest to, że ktoś zapomnianą przez właściciela nieruchomość nabędzie przez zasiedzenie. Wystarczy 30 lat faktycznego władztwa.

Wbrew pozorom, naprawdę nie jest to długi czas.

A wracając jeszcze do wcześniej wspomnianych gruntów PKP, to nie wiem czy wiesz, ale jednym z istotnych i bardzo ciekawych obszarów działalności gospodarczej naszych kolei jest sprzedaż nieruchomości. Może znajdziesz coś dla siebie 😉 ?

ps. Więcej o zasiedzeniu – już wkrótce!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 880 68 39 20e-mail: wsowinski@gmail.com

Widziałeś „Wilka z Wall Street” z Leonardo DiCaprio?

Jeśli tak, to na pewno zwróciłeś uwagę na przepych, w którym żył główny bohater Jordan Belfort.

Niedawno, media obiegła informacja o tym, że na sprzedaż wystawiono znajdujący się w Long Island w USA dom tego rozsławionego przez Hollywood drapieżnika rynków finansowych.

Informację oraz dość sporo zachęcających do zakupu zdjęć, zamieścił m.in. serwis Rzeczpospolitej. 

Jeśli chodzi o mnie, to jeszcze mnie nie stać. 😉

Moją uwagę, zwróciło to, że nieruchomość była w 2001 r. przedmiotem licytacji, jak mniemam w trybie przymusowej egzekucji zasądzonych od Jordana Belforta odszkodowań.

Egzekucja z nieruchomości

Jak pewnie wiesz, w Polsce również często dochodzi do egzekucyjnej sprzedaży nieruchomości przez komornika.

Bardzo często sprzedaż dokonywana jest na potrzeby spłaty długów właściciela nieruchomości.

Stosunkowo rzadko, dochodzi także do sprzedaży nieruchomości będącej przedmiotem współwłasności (np. po rozwodzie albo po dziedziczeniu) realizowanej w celu zniesienia współwłasności. Gdy żadnego ze współwłaścicieli nie stać na tzw. spłatę dla pozostałych, a nieruchomość nie nadaje się do podziału na mniejsze, to nie pozostaje nic innego jak ją sprzedać i podzielić miedzy współwłaścicieli pozyskaną w ten sposób sumę pieniędzy.

Co ważne, licytacja komornicza, to z punktu widzenia potencjalnego inwestora okazja do kupna nieruchomości na warunkach korzystniejszych od rynkowych.

W toku pierwszej licytacji egzekucyjnej, cena wywołania wynosi 3/4 ustalonej w postępowaniu wartości rynkowej.

Jeśli pierwsza licytacja okaże się nieskuteczna, to komornik przeprowadzi drugą, w której cena wywołania to już tylko 2/3 wartości.

Nieruchomość wolna od obciążeń

Co równie istotne, nieruchomość kupiona na licytacji komorniczej co do zasady staje się wolna od dotychczas obciążających ją praw.

Po licytacji, oprócz wpisu nowego właściciela, nastąpi również wykreślenie z księgi wieczystej hipotek i niektórych tzw. ograniczonych praw rzeczowych.

Jak to w życiu bywa, nieruchomość nie będzie jednak całkowicie wolna od związanych z nią praw. O tym jednak – bardziej szczegółowo – opowiem przy innej okazji.

Gdzie znaleźć nieruchomości licytowane przez komornika?

Wracając (myślami) do domu Wilka z Wall Street – nietrudno się domyślić, że jego obecny właściciel pewnie spodziewa się zrobienia dobrego interesu na sprzedaży tej posiadłości. Kupił ją zapewne na podobnych zasadach jak opisałem powyżej, tj. poniżej realnej wartości. Teraz natomiast, sprzedający może z sukcesem zainkasować dodatkową marżę za popularność książek Belforta oraz filmu.

Jeśli też chcesz spróbować inwestycji w nieruchomości licytowane przez komorników, to możesz skorzystać z bazy danych prowadzonej pod adresem www.licytacje.komornik.pl. To oficjalny serwis  Krajowej Rady Komorniczej zawierający informacje o wszystkich prowadzonych licytacjach.

Swoją drogą, gdzieś czytałem, że zwłaszcza od czasu filmu Wilk z Wall Street Jordanowi Belfortowi powodzi się całkiem nieźle.

Może sam kupi „swój” dom? To by było w jego stylu.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 880 68 39 20e-mail: wsowinski@gmail.com

Jeśli śledzisz mój profil w serwisie Facebook, to pewnie zwróciłeś uwagę na wspomniany ostatnio przeze mnie intrygujący wpis adwokat Katarzyny Skowrońskiej z Wrocławia o dziedziczeniu nieruchomości.

Szczególną uwagę, pani adwokat i jej rozmówca poświęcili hipotece obciążającej nieruchomość wchodzącą w skład spadku.

Teraz mogę już zdradzić, na czym polegała cała intryga i…

… zaprosić Cię na bloga pani Katarzyny do przeczytania wpisu pt. Odziedziczyliśmy nieruchomość obciążoną hipoteką. Znajdziesz tam wywiad… ze mną.

Nieskromnie powiem, że nigdy nie ująłbym tych problemów lepiej niż w tym wpisie. 🙂

Przy okazji, polecam Ci zaglądanie na blog-spadkowy.pl, zwłaszcza jeśli szukasz rzetelnych informacji o testamencie, zachowku albo wydziedziczeniu.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 880 68 39 20e-mail: wsowinski@gmail.com

Linia orzecznicza ograniczająca użytkowanie wieczyste

Jak już wspominałem kilkukrotnie, tzw. użytkowanie wieczyste nie jest moją ulubioną instytucją prawa nieruchomości.

Oczywiście, nie chodzi o jakiś mój niechętny osobisty stosunek do użytkowników wieczystych albo do ich nieruchomości.

Po prostu ta sowiecka instytucja najogólniej mówiąc nie ma współcześnie racji bytu i jej istnienie wyraźnie narusza spójność stosunków własnościowych w Polsce.

Zostawmy jednak całą tę filozofię na marginesie.

Jeśli uważnie śledzisz mojego bloga, pamiętasz zapewne wcześniejszy wpis dotyczący możliwości zasiedzenia prawa własności gruntu oddanego w użytkowanie wieczyste.

Od kilku tygodni, można już zauważyć, iż wspomniany pogląd Sądu Najwyższego, staje się spójną linią orzeczniczą.

A świadczy o tym, identyczne jak poprzednio stanowisko, głoszące że:

​Samoistny posiadacz nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste może nabyć jej własność przez zasiedzenie.

Kolejny krok Sądu Najwyższego przeciwko użytkowaniu wieczystemu

Wspomniana teza to punktu widzenia przedstawiony w uchwale w sprawie III CZP 49/16.

Jakie będą skutki przyjętego w orzecznictwie rozwiązania kolizji zasiedzenia z użytkowaniem wieczystym?

Stopniowo, wraz z kolejnymi postanowieniami stwierdzającym zasiedzenia, postępować będzie wywłaszczanie gmin i Skarbu Państwa na rzecz obywateli. Dość dziwnie brzmi, prawda? Najczęściej to ONI nas wywłaszczają, ale w tym wypadku nieraz będzie odwrotnie.

Kolejny krok: ustawa

Jakiś czas temu media obiegła informacja o przygotowywanym przez rząd sensacyjnym projekcie likwidacji użytkowania wieczystego.

Staram się śledzić ten ciekawy i kontrowersyjny projekt, który obecnie „utknął” w toku prac legislacyjnych.

Jak kiedyś obiecałem, niedługo postaram Ci się go przybliżyć.

Już teraz mogę zdradzić, że wspomniany sensacyjny ton mediów jest oczywiście typową dla nich przesadą.

Całkowita likwidacja użytkowania wieczystego raczej nie nastąpi w bieżącej kadencji Sejmu. Domyślam się, że priorytety budżetu są sprzeczne z takim pomysłem.

A może jednak po stronie władzy jest ktoś z odpowiednią odwagą i fantazją, by tupnąć nogą i rzeczywiście zdekomunizować trochę prawa?

 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 880 68 39 20e-mail: wsowinski@gmail.com

Nie zapomnij o 1%

Wojciech Sowiński12 kwietnia 2017Komentarze (0)

Dziś z uwagi na trwający sezon rozliczania PIT krótki wpis spoza branży nieruchomości.

Jeśli jesteś osobą objętą obowiązkiem PIT, w jednej z ostatnich rubryk corocznie składanego przez Ciebie do Urzędu Skarbowego formularza, masz prawo przekazać 1% Twojego podatku na jedną z tzw. organizacji pożytku publicznego.

Oznacza to, że Państwo w tym niewielkim stopniu oddało Ci trochę Twojej wolności.

Wystarczy tak niewiele, byś mógł sam się nią posłużyć.

Jeśli zatem jeszcze tego nie zrobiłeś, to wypełniając PIT nie zapomnij o zadysponowaniu 1%.

To taki Twój mały, ale naprawdę rozsądny prztyczek w nos, dla tego specyficznego towarzystwa, które od dawna zajmuje się głównie swymi własnymi problemami, przy okazji utrzymuje w mocy tak przyszłościowe formy prawne jak np. użytkowanie wieczyste, ogranicza swobodę obrotu gruntami rolnymi albo proponuje program budowy mieszkań na wynajem „za połowę rynkowego czynszu”.

Twoje pieniądze dla polityków albo dla organizacji pozarządowych – wybór należy do Ciebie. Bez względu na to jaki masz światopogląd, to na pewno znajdziesz jakąś odpowiadającą właśnie Tobie organizację.

Ja już rozliczyłem PIT i swój 1% przekazałem na działającą na bydgoskim Fordonie w wielu różnych dziedzinach kultury oraz wsparcia potrzebujących Fundację Wiatrak.

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 880 68 39 20e-mail: wsowinski@gmail.com