Zaproszenie na Bloga Umowa z deweloperem

Wygląda na to, że wokół bloga stanprawnynieruchomosci.pl zaczyna się trochę dziać. Niedawno zostałem zaproszony na gościnne łamy bloga Joanny Marskiej-Romaniszyn umowazdeweloperem.pl. Już niedługo pojawi się tam mój pierwszy gościnny wpis. A wiele wskazuje na to, że niedługo potem, już w innym miejscu, będzie mój kolejny gościnny występ internetowy.

Rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych – zapowiedź wpisu gościnnego

Wspomniany mój wpis na blogu Joanny Marskiej-Romaniszyn będzie dotyczył problemu rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych. Po szczegóły, w tym – na ile to możliwe – proste wprowadzenie teoretyczne, odsyłam tamże. Link będzie >>tutaj<< aktywny już lada dzień.

Pracując nad gościnnym wpisem, odświeżyłem sobie inną historię związaną z tą samą problematyką, ale w tym wypadku całkowicie pozbawioną kontekstu transakcji z deweloperem. Tłem historii jest wieloletni spór o nieruchomość, zakończony zaskakującym zwrotem akcji.

Przegrane postępowanie o zasiedzenie

Rodzina, dajmy na to, Sopliców*, po kilkuletniej walce w sądzie o stwierdzenie zasiedzenia własności nieruchomości w końcu dała za wygraną.

W toku sporów, przez moment wydawało się, że wszystko poszło całkiem po ich myśli – sąd pierwszej instancji, wydał w 2004 roku postanowienie zgodne z ich wnioskiem. Niemniej, kwestionujący ich punkt widzenia dalszy krewny – Horeszko, skuteczną apelacją doprowadził do skierowania sprawy do rozpoznania przez sąd okręgowy, który zaskarżone postanowienie uchylił i skierował do ponownego rozpoznania.

W ponownym postępowaniu, kolejne postanowienie pierwszej instancji było już dla Sopliców niekorzystne. Sprawa raz jeszcze przeszła przez sąd okręgowy, który tym razem potwierdził słuszność przegranej.

Badanie stanu sprawy po latach

Po kilku latach od zarzucenia problemu posiadanej przez nich nieruchomości, Soplicowe postanowili zaangażować nowego prawnika i raz jeszcze spróbować uporządkować stan prawny nieruchomości po swojej myśli.

Nowy prawnik w pierwszej kolejności postanowił zapoznać się z przebiegiem dotychczasowego postępowania w sprawie. Soplicowie nie zachowali jednak porządku w dokumentach. Prawnik przyjął więc pełnomocnictwo i m.in. wystąpił do sądu pierwszej instancji o odpis pierwszego – tego korzystnego, ale uchylonego – postanowienia.

Zależało mu na uzasadnieniu tamtego rozstrzygnięcia.

Jeszcze na tym etapie, wszyscy przygotowywali się na kolejną wieloletnią batalię.

I tu następuje zwrot akcji.

Pomyłka w sekretariacie sądu

Stażysta pracujący w sekretariacie sądu nigdy dotąd nie wydawał odpisu postanowienia, które się nie uprawomocniło.

Zwyczajnie nie wiedział, że ma do czynienia z sytuacją w jego praktyce dość nietypową. Zachowując zwykłą sztampę, przystawił do kopii postanowienia pieczątkę potwierdzającą jego prawomocność, co zostało następnie „hurtowo” parafowane.

Tak oto, choć nikt z Sopliców się tego nie spodziewał, po latach bezskutecznej walki, nagle dostali to, czego chcieli– postanowienie umożliwiające im wpisanie się do księgi wieczystej jako właściciele.

Ale czy rzeczywiście nimi byli?

Nie. Tytuł prawny Sopliców do nieruchomości był przecież tylko konsekwencją pomyłki. Oni przecież  tak naprawdę nigdy nie byli właścicielami, nawet wtedy gdy zostali już wpisani do księgi wieczystej.

Soplicowie wykorzystując kłopotliwy odpis postanowienia, czym prędzej złożyli wniosek o wpis w dziale II księgi i równie szybko zbyli nieruchomość.

W ten sposób pomyłka w sekretariacie sądu spowodowała, że…

… nowy nabywca nieruchomości, stał się jej właścicielem.

Uprawnienia nowego nabywcy są oparte na zaufaniu do wpisu w księdze wieczystej, chroni go zatem rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych.

Jak to działa?

O tym przeczytasz w zapowiedzianym na wstępie wpisie gościnnym.


* – nazwiska bohaterów pozwoliłem sobie pożyczyć od naszego Wieszcza. Czy zwróciłeś uwagę, że w naszym narodowym eposie jednym z wątków jest właśnie spór o nieruchomość między Horeszkami a Soplicami?

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 880 68 39 20e-mail: wsowinski@gmail.com

3 sposoby na koniec dożywocia

Wojciech Sowiński02 marca 201718 komentarzy

Dożywocie we własnym domu

Przeciętnemu człowiekowi słowo „dożywocie” kojarzy się z inną dziedziną prawa, niż prawo nieruchomości. Jak już zauważyłeś, sprawy kryminalne zasadniczo nie mieszczą się w tematyce bloga stanprawnynieruchomosci.pl. Zawodowo kompletnie mnie nie interesują.

Dożywocie to w prawie nieruchomości umowa na mocy której właściciel nieruchomości – zwykle starsza osoba posiadająca mieszkanie – zbywa nieruchomość w zamian za prawo do zaspokajania swoich potrzeb mieszkaniowych oraz zobowiązanie nabywcy do opieki. W praktyce, najczęściej dożywocie wykorzystywane jest przez rolników przekazujących następcy gospodarstwo i zachowujących dla siebie uprawnienia mieszkaniowe. Nie ma żadnych podstaw, by ograniczać zastosowanie dożywocia tylko do wsi. 

Niekiedy, jest to instytucja jakby zapomniana, traktowana trochę po macoszemu.

Niesłusznie, gdyż jest to bardzo bezpieczne narzędzie z punktu widzenia osób starszych.

Dożywocie w księdze wieczystej

Uprawnienia dożywotnika (tak w kodeksie określa się zbywcę) ujawnia się w dziale III księgi wieczystej. Skoro zbył nieruchomość, to nie jest już jej właścicielem, ma jednak do niej pewne ściśle określone uprawnienia. Mogą być one opisane np. jako prawo do korzystania z jednego z pokojów w mieszkaniu na wyłączność. Niekiedy spotyka się wpisy wieczystoksięgowe o rozbudowanych, szczegółowych postanowieniach co do praw dożywotnika. Niektóre z postanowień mogą nawet wydawać się zabawne: „nabywca zobowiązany jest dostarczyć dożywotnikowi 50 kilogramów ziemniaków do końca października każdego roku” albo „nabywca dwa razy w roku zapewni zbywcy półtuszę świni”. Cóż, wszystko zależy od punktu widzenia.

Dożywocie a sprzedaż nieruchomości

Ogólnie, nie ma przeszkód, by sprzedać nieruchomość objętą uprawnieniami dożywotnika. Jest z tym jednak problem: czy ktoś zechciałby inwestować w nieruchomość, na której zamieszkuje jej poprzedni właściciel i na dodatek prawo do zamieszkiwania ma zagwarantowane do końca swego życia?

3 sposoby na koniec dożywocia

Sposób pierwszy: jak każda umowa, umowa o dożywocie może być zgodnie z wolą jej stron zmieniona lub nawet rozwiązana. W tym trybie, np. po uzgodnieniu z dożywotnikiem innego sposobu rozliczenia jego uprawnień na przyszłość, można zatem zakończyć szczególną prawną więź byłego właściciela z nieruchomością.

Sposób drugi: ustawodawca przewidział również możliwość popadnięcia stron umowy w konflikt, uniemożliwiający dalszą rozsądną realizację uprawnień wynikających z dożywocia. W takim wypadku, każda ze stron może przed sądem domagać się przeliczenia dożywocia na rentę, którą płacić będzie nabywca nieruchomości. Podobnie, w wypadku późniejszego zbycia nieruchomości, w której zamieszkuje dożywotnik, może on domagać się renty zamiast swych uprawnień osobistych.

Sposób trzeci: najbardziej typowym zakończeniem realizacji uprawnień dożywocia jest oczywiście nieunikniona śmierć dożywotnika.

Wykreślenie dożywocia z księgi wieczystej

Każdy z opisanych wyżej sposobów zakończenia umowy dożywocia ma właściwy w swoim rodzaju dokument, na podstawie którego wykreślisz z księgi wieczystej uprawnienia dożywotnika. Pokazuje to poniższa tabelka: 

 

 

wykreślenie dożywocia

Jeśli zatem rozważasz kupno nieruchomości, która ma wpisanego w dziale III księgi wieczystej dożywotnika, to pamiętaj, by dobrze zorientować się w istniejącej sytuacji. Możliwe, że co prawda dożywocie nadal obciąża stan prawny nieruchomości, ale zaszły już przesłanki do jego wykreślenia. Zadbaj zatem o to, by to wykreślenie rzeczywiście mogło nastąpić. 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 880 68 39 20e-mail: wsowinski@gmail.com

Wzór wniosku o wykreślenie hipoteki

Wojciech Sowiński26 lutego 2017190 komentarzy

Jest! W końcu! Po latach wyrzeczeń, masz ją wreszcie w garści. Co? Zgodę banku na wykreślenie hipoteki.

Droga do wolności finansowej stoi przed Tobą otworem. Hipoteka spłacona, czas zatem ją wykreślić 🙂

Skoro już można, to nie ma na co czekać. Tylko jak to zrobić?

Na początek kilka praktycznych uwag, czyli:

8 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o wykreślaniu hipotek

  1. Postępowanie o wykreślenie hipoteki z księgi wieczystej toczy się przed Sądem Rejonowym właściwym dla miejsca położenia nieruchomości (tj. tym, który prowadzi księgę wieczystą).
  2. Postępowanie odbywa się pisemnie – chociaż praca sądu kojarzy się z czymś znacznie ciekawszym i widowiskowym (np. rozprawa z tłumem publiczności), to w tego typu sprawie, właściwie chodzi o wymianę pism między wnioskodawcą a sądem.
  3. Formularz wniosku o wykreślenie hipoteki ma symbol KW-WPIS. Znajdziesz go w każdym sądzie, a także na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości:
    wersja edytowalna – format rtf
    wersja do wypełnienia ręcznie – format pdf 
  4. Po punkcie 3, nietrudno się domyśleć, że formularz możesz wypełnić na komputerze albo ręcznie.
  5. Obowiązkowym załącznikiem do wniosku jest dokument potwierdzający możliwość wykreślenia hipoteki, zwykle pochodzący od wierzyciela. To tzw. list mazalny.
  6. Przy bardziej skomplikowanych stanach prawnych nieruchomości, konieczne będzie załączenie jeszcze innych formularzy postępowania wieczystoksięgowego, np. KW-WU w celu wskazania danych wszystkich współwłaścicieli.
  7. Wniosek o wykreślenie hipoteki podlega opłacie sądowej w kwocie 100 zł. Możesz ją uiścić w kasie sądu lub przelewem na rachunek sądu przeznaczony do wpłat opłat sądowych.
  8. O załatwieniu sprawy zostaniesz poinformowany przez sąd pisemnie listem poleconym. Jeśli wszytko pójdzie dobrze, dostaniesz postanowienie o wykreśleniu hipoteki.

Żeby ułatwić Ci korzystanie z tego wzoru, wszystko co dopisałem do formularza zaznaczyłem na czerwono. Zwróć przy tym uwagę na wszystkie przekreślenia i X w okienkach wyboru.

Wzór wniosku o wykreślenie hipoteki

Poniżej kolejne strony wniosku:

Pierwsza strona to dane sądu oraz księgi wieczystej, której dotyczy wniosek. Pole nr 4 przekreśl.

 

Górna połowa wniosku dotyczy stanu właścicielskiego – w tym wypadku nie ulega on zmianie, więc tylko przekreśl puste pola. Wzór żądania umieściłem w rubryce 7. Pamiętaj o „X” powyżej.

 

Na stronie 3 umieszczasz dane wnioskodawcy (to Ty :)) oraz uczestnika postępowania.

 

Na ostatniej stronie w tym wniosku trzeba tylko wymienić załączniki. Na koniec podpis – i gotowe!

 

Jeżeli wygodniej Ci korzystać ze wzoru wydrukowanego w całości – wersję nadającą się do tego znajdziesz tutaj.

Jeśli uważasz ten wpis za przydatny, to proszę o komentarz.

***

Jeżeli chcesz mieć całkowitą pewność, że wniosek będzie wypełniony poprawnie, a poza tym masz akurat coś dużo przyjemniejszego do zrobienia, niż przekreślanie rubryki nr 6, to zapraszam Cię do przesłania mi numeru księgi wieczystej oraz zdjęcia albo skanu listu mazalnego do bezpłatnej wyceny.

 

***

     

    Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

    tel.: +48 880 68 39 20e-mail: wsowinski@gmail.com

    Pani Anna jest spadkobiercą dwóch malowniczo położonych sąsiadujących ze sobą nieruchomości na Mazurach. Na obu działkach znajdują się pozostałości zabudowań gospodarczych. Wokół sporo wolnej przestrzeni – łąki i pola, w dali jezioro. W zasięgu wzorku są również zabudowania sąsiadów. Właścicieli sąsiednich gruntów można podzielić na dwie grupy. Pierwszą stanowią gospodarze, mieszkający tam od pokoleń i prowadzący prężne gospodarstwa rolne. Drugą, stanowią właściciele pobudowanych w ostatnich kilku latach domów letniskowych. Pani Anna chce sprzedać swoje działki, ale już od dłuższego czasu, pomimo zainteresowania potencjalnych nabywców, nikogo nie może przekonać do zawarcia transakcji.

    Nieruchomość bez dostępu do drogi publicznej

    Obie nieruchomości pani Anny, ze względów historycznych pozbawione są dostępu do drogi publicznej. Spadkodawca, po którym moja klientka odziedziczyła te grunty, pod koniec życia geodezyjnie wyodrębnił kilka działek budowlanych od strony drogi i sprzedał je. Grzecznościowo, z jednym z nabywców uzgodnił, iż będzie mógł korzystać z „utartego szlaku” przecinającego sprzedaną działkę, aby móc dostać się do drogi. Przez kilka lat, porozumienie obowiązywało, jednak wraz ze śmiercią poprzednika pani Anny, wszyscy wyprali je z pamięci.

    Nieruchomości pozostają pozbawione dostępu do drogi publicznej, co znacznie utrudnia korzystanie z nich. Z punktu widzenia pani Anny to kłopotliwe położenie nieruchomości odstrasza zaś potencjalnych nabywców, którzy wolą zainwestować w bardziej atrakcyjne działki.

    Skoro działki nie mają dostępu do drogi, to możliwe jest ustanowienie tzw. służebności – specyficznego uprawnienia do korzystania przez panią Annę i późniejszych właścicieli jej nieruchomości, z gruntów sąsiednich w celu uzyskania trwałego dostępu do drogi.

    W czasie spotkania z panią Anną zapoznałem się z wyrysem z mapy ewidencyjnej oraz stanem prawnym jej nieruchomości zapisanym w księgach wieczystych. W udzielonej poradzie omówiliśmy trzy możliwe rozwiązania zaistniałej sytuacji.

    Droga pierwsza: notarialne ustanowienie służebności drogi koniecznej

    Jeśli pani Anna dojdzie do porozumienia z którymś z właścicieli sąsiednich nieruchomości i uzyska jego zgodę na polubowne wytyczenie prawa drogi koniecznej dla jej nieruchomości, wówczas sąsiadom nie pozostaje nic innego jak udać się do geodety żeby prawidłowo wyznaczył taką drogę, a następnie do notariusza, aby zawrzeć umowę ustanawiającą służebność. Kontrahenci mogą przy tym swobodnie określić cenę, którą pani Anna zapłaci za uzyskane prawo.

    Droga druga: sądowe ustanowienie służebności drogi koniecznej

    Jeśli pani Anna nie dojdzie do porozumienia  z żadnym z sąsiadów, to pozostaje jej możliwość wystąpienia do sądu o przymusowe ustanowienie drogi koniecznej. Jej nieruchomości, tak jak wszystkie inne grunty, powinny mieć dostęp do drogi publicznej i jeśli nie ma na to sposobu „pokojowego”, to istnieje droga do pozyskania tego uprawnienia przymusowo. Podobnie jak w pierwszym wariancie, konieczny będzie udział geodety, tyle tylko, że w tym wypadku będzie to biegły powołany przez sąd. W razie takiej konieczności, sąd z udziałem rzeczoznawcy majątkowego ustali również należne odszkodowanie dla sąsiada, przez którego grunt przebiegać będzie droga konieczna.

    Droga trzecia: zasiedzenie służebności drogi koniecznej

    Ostatnia z możliwości z uwagi na niektóre szczegóły historii nieruchomości pani Heleny nie wchodziła w grę w jej sprawie. W ogóle jest to trochę inny aspekt, bo właściwie to chodzi w tym wypadku o służebność drogi koniecznej, która faktycznie i prawnie istnieje, a jedynie nie jest to formalnie udokumentowane. Krótko mówiąc, jeśli nie masz własnego dostępu do drogi publicznej z Twojej nieruchomości, ale od lat korzystasz z gruntu niebędącego Twoją własnością, to masz prawo ubiegać się przed sądem o stwierdzenie zasiedzenia służebności. Uzyskanie postanowienia potwierdzającego ten stan pozwoli Ci na ujawnienie Twoich uprawnień w księgach wieczystych. W tym wariancie nie będziesz musiał płacić nikomu odszkodowania – prawo uwzględnia bowiem skutek wieloletniego korzystania przez Ciebie z drogi.

    3 drogi do służebności drogi koniecznej

    Jeśli Twoja nieruchomość nie ma dostępu do drogi publicznej, to masz – teoretycznie – trzy drogi do naprawienia zaistniałej sytuacji. Pani Anna wychodząc ode mnie w poniedziałek, właśnie zaczynała się umawiać telefonicznie na spotkanie z jednym z sąsiadów w celu omówienia możliwości ustanowienia drogi koniecznej notarialnie. Obiecała, że da znać, jak poszło, mam nadzieję, że wkrótce się odezwie.

    Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

    tel.: +48 880 68 39 20e-mail: wsowinski@gmail.com

    Jak wynika z reakcji po poprzednich wpisach na ten temat (4 powody, dla których własność jest lepsza od użytkowania wieczystego oraz Jak pozbyć się aktualizacji opłaty za użytkowanie wieczyste?), spore emocje wśród Czytelników bloga budzi użytkowanie wieczyste.

    Opłata roczna a podatek od nieruchomości

    Opłata roczna za użytkowanie wieczyste bywa mylona z podatkiem od nieruchomości. Takie skojarzenia są całkowicie nietrafne. Podatek od nieruchomości to należność ze sfery prawa publicznego, obowiązują tu wszelkie gwarancje praw przewidziane Ordynacją podatkową. W szczególności – jeśli nie jesteś przedsiębiorcą – każdego roku otrzymasz od właściwego Wójta (ewentualnie Burmistrza albo Prezydenta) decyzję podatkową w której będzie wyraźnie wskazane ile i kiedy powinieneś zapłacić.

    Inaczej jest z opłatą za użytkowanie wieczyste. Choć uiszczasz ją na rachunek bankowy gminy, nie jest to ściśle rozumiana należność podatkowa, ale opłata wynikająca z wiążącej Ciebie jako użytkownika wieczystego umowy cywilnoprawnej zawartej z właścicielem oddanego Ci gruntu. Uwaga – nawet jeśli tej umowy nie zawierałeś, a nawet nigdy nie widziałeś (bo prawo użytkowania wieczystego nabyłeś od poprzedniego użytkownika wieczystego), to i tak obowiązuje Cię ta umowa i określone w niej zasady płatności. Skoro już raz je określono w umowie (lub później w aktualizacji opłaty rocznej), to Twój wierzyciel nie ma obowiązku przypominania Ci o tym. Sam powinieneś pamiętać o terminie zapłaty oraz o wysokości opłaty.

    Skutki spóźnienia z opłatą roczną za użytkowanie wieczyste

    Wiele zależy tutaj od lokalnej praktyki i, mówiąc wprost, przychylności organów władzy (właścicieli gruntów) do ich kontrahentów – mieszkańców. Zdroworozsądkowo, w wypadku jeśli spóźniasz się z opłatą roczną, należy się spodziewać iż zostaniesz wezwany do zapłaty, czyli zostaniesz pisemnie upomniany przez wierzyciela o obowiązku zapłaty. Spóźniając się (nawet jeśli nie będzie wezwania) musisz również zapłacić odsetki ustawowe za opóźnienie.

    Proces o opłatę roczną

    Jeśli wezwanie do zapłaty skierowane do Ciebie nie przyniesie spodziewanego przez organ efektu, to niestety kolejnym etapem zwykle będzie skierowany przeciwko Tobie pozew o zapłatę. Bywają gminy, które decydują się na ten krok nawet bez wezwania do zapłaty i, choć nie uważam tego zachowania za eleganckie wobec użytkownika wieczystego, to prawnie pozostaje ono poprawne i skuteczne. W efekcie, o opłacie rocznej może Ci przypomnieć treść sądowego nakazu zapłaty lub wyroku. Przegrany przez Ciebie proces o zapłatę opóźnionej opłaty rocznej, to już nie tylko obowiązek uiszczenia odsetek, ale również kosztów procesu, w tym kosztów związanych z zaangażowaniem radcy prawnego lub adwokata po stronie wierzyciela. No chyba, że masz argumenty przemawiające za Twoją wygraną 🙂

    Kiedy zapłacić: opłata roczna za użytkowanie wieczyste

    Pamiętaj zatem, że masz obowiązek uiszczenia opłaty rocznej każdego roku do 31 marca. Unikniesz w ten sposób dodatkowych kosztów i możliwych kłopotów.

    Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

    tel.: +48 880 68 39 20e-mail: wsowinski@gmail.com